-No mów -powiedziałam, bojąc się tak naprawde co on mi powie.
-N-no bo tak naprawde ten wypadek to nie był przypadkiem. - wydusił ledwo co.
-Jak to, co to znaczy?
-No, od jakiegoś roku obserwowałem każdy twój ruch w szkole, spodobałaś mi się, a nawet można powiedzieć że byłem/jestem w tobie zakochany.
-I?- nie wiedziałam o co mu chodzi.
-Nie mogłem dalej patrzeć na to jak się z nim całujesz, przytulasz i te różne inne rzeczy co robią zakochani. Byłem zły że to nie ja byłem na jego miejscu, zaprosiłem więc was specjalnie na imprezę żeby móc mieć okazje coś z nim zrobić - mówił jąkając się.
-Czyli co? to ty go zabiłeś?! ale jak, cały czas przeciez byłeś przy mnie. -mówiłam zdziwiona
-Mam od tego ludzi.
-Aha czyli co, teraz masz jeszcze odwage mówić mi że zajmiesz się mną? wiedząc że odebrałeś mi moje szczeście? -zaczełam płakać.
-Tylko nie płacz, nie chcę żeby płakała- mówił smutno.
-Gdyby nie ty, nie płakałabym wiesz? - zaczełam się drzeć przez telefon.
I wtedy rzuciłam nim o ziemie, rozbił się. I dobrze, przynajmniej Jason nie będzie miał jak się ze mną skontaktować. Wogóle jak on mógł coś takiego zrobić? nasłać kogoś żeby spowodował wypadek, albo zabił Zayna, sama nie wiem jak to było no bo skąd mam kurwa wiedzieć?! ugh, mogłam wtedy sprzeciwić się Zaynowi, mogliśmy iść do szkoły, gdybyśmy wtedy nie poszli na tą impreze byśmy tu zapewne teraz razem siedzieli i rozmawiali. Nienawidzę samej siebie, bo to moja wina... Ale tego skurwiela Jamesa też, a myślałam że on jest normalny, zaczynał mi się podobać nawet. Jestem taka naiwna i głupia! Nagle usłyszałam pukania do drzwi, zeszłam i otworzyłam. To był James, jak on zapamiętał gdzie mieszkał?
-Co tu robisz? - powiedziałam patrząc się w niebo.
-Nie udawaj że cię nie interesuje, wiem że coś do mnie czujesz. Jestem w tobie szaleńczo zakochany, nie zostawiaj mnie tak.
-Co?! wogóle nie przychodź do mnie do domu, nie wstydzisz patrzeć mi się w oczy po tym co zrobiłeś? hmm? - mówiłam wstrzymując płacz.
-Nie, bo cię kocham i zrobie wszystko żebyś ty też się we mnie zakochała- złapał mnie za ręke.
-Puść mnie, ty myślisz że ja się w tobie zakocham? powinieneś się leczyć - zaczełam krzyczeć.
Zamknęłam szybko drzwi, i ocierając się o nie zjechałam siadając. Zaczełam płakać, wiem dobrze o tym że przez dłuższy czas sobie nie poradze. Usłyszałam dźwięk telefonu domowego, pobiegłam i odebrałam.
-Cześć Caitlin, jest z tobą Zayn? -była to mama Zayna, co ja mam jej powiedzieć?
-Umm, dzień dobry. Zayn państwu nic nie mówił? wyjechał właśnie do swoje kolego do Kanady- musiałam skłamać.
-Nie nic nie mówił, to dziwne. No dobrze, dziękuję w takim razie- odrazu się rozłączyli.
Jego rodzicie za bardzo się nim nie interesowali, moja mama gdyby usłyszała że wyjechałam tak daleko bez poinformowania jej, zabiła by mnie! Ale no cóż. Tylko ja i tak będę musiała to i wreszcie powiedzieć jaka jest prawda, ale jeszcze nie teraz. Wyszykowałam się i poszłam do Emily. Strasznie dlugo szlam, ponieważ Emily daleko odemnie mieszka. Ale jak już byłam to krzyknełam żeby zeszła, i następnie poszłyśmy przed siebie. Długo rozmawiałyśmy i Emily nagle wyszkoczyła do mnie z tekstem:
-Chodźmy może dziś na impreze, wreszcie sie rozerwiesz - zaśmiała się.
-Hmm, no dobra- powiedziałam udając że się uśmiecham.
-To wezmę Jacka i cię z nim zapoznam- zaczeła się szczerzyć jak głupia.
-Haha, pierwszy raz cię widzę taką zakochaną- zaczełam się śmiać
-Ja? zakochana, coś ty- zarumieniła się.
-Haha wogóle.
-Dobra to idź do domu, wyszykuj się i ja za godzine po Ciebie będę- powiedziała szybko i pobiegła do domu.
-Okej- krzyknełam do niej.
Poszłam szybko do domu, nie wiedziałam w co się ubrać, ale po jakimś czasie znalazłam swoją czarną obcisłą sukienkę, bardzo ją lubiłam była taka seksowna haha. Poszłam umyć włosy, wysuszyłam je i końcówki sobie skręciłam lokówką. Potem umalowałam się i ubrała w sukienke i czarne obcasy. Moge przyznać że wyglądałam ładnie. Weszłam jeszcze na facebooka dopóki nie było Emily, zalogowałam się i nagle zobaczyłam zaproszenie do znajomych od Jasona. Ugh, odrazu odrzuciłam po co mi on w znajomych? nie potrzebny mi, jeszcze zacznie wypisywać a po co? Zeszłam zaraz bo Emily mnie zawołała z dołu. Zbiegłam po schodach na dół, i wyszłam.
-Cześć znów- powitałam ją zamykając drzwi na klucz.
-Boże jak ślicznie wyglądasz, weź bo jeszcze Jack się w tobie zakocha- zaczeła ruszać brwiami.
-HAHAHAH no napewno- zaczełam się śmiać.
-O patrz właśnie przyjechał- wskazała palcem na samochód.
-To chodźmy- pociągnełam ją za rękę i zaczelam szybko iść.
Jack był przystojny, Emily ma szczęście.
-Cześć dziewczyny- powitał nas Jack.
-Cześć- powiedziałyśmy równo i się zaśmiałyśmy
-Hmm, Emily nie zapoznasz mnie z tą ślicznotką? - puścił mi oczko.
-Umm, okej to Caitlin - widziałam po niej że smutna była.
Podałam mu rękę niechętnie, nie chciałam żeby tak do mnie mówił, bo wtedy Emily robiła się smutna. To ona chciała być tą ślicznotką dla niego. Zaczełam mówić do niej na ucho.
-Nie martw się, to ty jesteś ślicznotką.
-Raczej ty, ugh wiedziałam.
-Przestań zobaczysz jeszcze dziś na imprezie to się zmieni- puściłam do niej oczko.
Nagle usłyszałam głos Jacka.
-Ruszcie się dziewczyny, musimy dojechać do klubu przed 21. Szybko! -uśmiechnął się do mnie i obczaił mnie od góry do doły i z powrotem.
Wsiadłyśmy, i usłyszałyśmy naszą ulubioną piosenkę która leciała w radiu, i zaczełyśmy ją śpiewać, a Jack się z nas śmiał. Wreszcie dotarłyśmy na miejsce, zobaczyłam tłum ludzi wchodzących do klubu.
-Coś się stało? idziesz czy nie?- zaśmiał się Jack i pokazał swoje dołeczki.
-Idę, idę- uśmiechnełam się i zaczełam iść za nim.
W klubie atmosfera była dobra, każdy się bawił. Poszłam sobie usiąść przy barze, i zamówiłam drinka. Chciałam się dobrze zabawić w ten wieczór, raz od jakiegoś czasu chciałam sobie porządnie wypić. Wypiłam tak z klilkanaście drinków, troche mi się kręciło w głowie. Tak słabą mam banie do picia, ale to nie moja wina. Poczułam jak ktoś obok mnie siada, popatrzyłam w bok i zobaczyłam twarz Jamesa.
-Co ty tu robisz? -wkurzyłam się.
-Zamawiam drinka, nie widzisz? - zaśmiał się.
-Boże, ja to mam szczęście- wywróciłam oczami, i odeszłam.
On złapał mnie za rękę, i pociągnął do siebie.
-Nigdzie nie idziesz- puścił do mnie oczko.
-To się zdziwisz- wyrwałam ręke, i poszłam szybkim tempem szukając Emily. Nagle poczułam jak ktoś złapał mnie w tali, i przyciągnął do siebie. Był to Jack.
-Co ty wyprawiasz? - podniosłam jedną brew,i wyrwałam się od niego.
-Jesteś taka śliczna skarbie- zaczął mnie całować po szyi.
-Przestań! - wyrwałam się i wyszłam przed klub.
Co za dupek, on powinien zająć się Emily, a nie podrywać inną. Ugh, czuję się głupio bo to moja przyjaciółka. Za jakieś 15 minut weszłam znów do klubu, i zobaczyłam Emily całującą się z Jackiem, pod jednym względem się ucieszyłam a pod drugim nie. Bo ona jest szczęśliwa, ale on jest skończonym dupkiem, i wiem że ona nie jest jedyną z którą zapewne się dziś całował. I nagle Jason podszedł do nich, i przywitał się z Jackiem, to oni się znają?! Ja również podeszłam do nich, i odciągnełam na chwile Emily.
-Słuchaj, idziemy się napić? - zaczełam ruszać śmiesznie brwiami
-No dobra, wow co się z tobą dzieje- zaśmiała się
-Jak to?- zmarszczyłam czoło ze zdziwienia
-Taka chętna do picia? co się stało panno Mitchel- zaczeła się śmiać
-Haha chciałaś przecież żebym się rozerwała- uśmiechnełam się szeroko.
Pociągnełam ją za rękę i prowadziłam do barku po wódke.
-Ja poproszę kolejkę- uśmiechnełam się.
-Okej, której wódki? - zapytał barman
-Najmocniejszej- puściłam oczko
-Jak sobie panienka życzy- również puścił oczko
Jak już nam podał zaczełyśmy pić, trochę się upiłyśmy nie powiem że nie. Poszłam na parkiet zatańczyć sobie, Emily poszła ze mną. Jakiś chłopak podszedł do mnie i zaczął ze mną tańczyć i mnie obejmować, a że byłam w takim stanie, nie odepchnęłam go. Tańczyłam tak z nim z 10 minut, i nagle Jason podszedł do nas i zaczął nakładać na niego pięści. Przestraszyłam się, i odepchnęłam Jamesa.
-Co ty robisz, zwariowałeś? - zaczełam się drzeć.
-Nikt nie będzie cię obejmował i się tak na Ciebie patrzył, oprócz mnie! - wydarł się na mnie.
-Nie jestem twoją własnością James, zapomnij- popchnełam go i wyszłam z klubu.
Zamówiłam dla siebie taxówkę. Usiadłam na jakieś ławce, po tym alkoholu byłam strasznie śpiąca, oczy mi się same zamykały, ale nagle poczułam kogoś oddech na mojej szyi. To był James, zaczął mnie całować.
-Co ty robisz? -patrzyłam głęboko w jego czekoladowe oczy.
-Nie mogłem się powstrzymać, jesteś taka piękna. - uśmiechnął się.
Nie wiem jak to się stało, ale zaczełam się z nim całować. To dziwne, nigdy nie całowałam się z chłopakiem z którym znałam się tak mało, ale to przez ten alkohol! On źle na mnie działa, nigdy już tyle nie wypije.
Wybiła 7:30. Nie pamiętam nawet kiedy wróciłam do domu, kiedy usnełam. Wiem tylko że muszę się teraz szybko umyć, i ubrać bo mam do szkoły na 8:45. A więc tak zrobiłam, po 30 minutach byłam już gotowa. Wyszłam z domu, i poszłam na piechote do szkoły. Zajeło mi to 5 minut, ponieważ mam ją blisko. Usłyszałam ze szkoły dzwonek, więc szybko podbiegłam do szafki, wyjęłam z niej perfumy i się nimi wypsikałam. Następnie pobiegłam do sali na lekcje.
________
Już mamy 103 wyświetleń, dziękujemy! CZYTASZ?=KOMENTUJ .
+Chcesz być informowany o rozdziałach? napisz w komentarzu swoją nazwe na tt,a zaczniemy cię automatycznie informować!