wtorek, 28 maja 2013

Rozdział 2. "Obiecuję, zajmę się tobą"

-Pani chłopak traci przytomność, zrobimy co z naszych sił  -powiedział lekarz i pobiegł.
Coś we mnie zadrżało bo właśnie zrozumiałam że wtedy w sali to mógł być ostatni raz kiedy mogłam zobaczyć go żywego.
-Boże James, jak on umrze to ja sobie nie poradze, ja go kochałam jak nikogo innego. Był dla mnie najważniejszy, rozumiesz? - zaczełam płakać
-Rozumiem, ale musisz wierzyć w to że odratują go- zaczął mnie pocieszać
-Nie pierdol, zawsze lekarze tak gadają ze zrobią wszystko itp itp a tak naprawde gówno prawda! - rozpłakałam się jeszcze bardziej.
-Nie martw się, jak coś się stanie zajmę się tobą. Nie zostawię cię samej! Może mało się znamy, nawet bardzo mało, ale nie zostawie cie! - Przytulił mnie, i pocałowal w czoło.
James naprawde jak chce potrafi być miły,ale boję się że zaczne coś do niego czuć. Nie nie moge pozwolić żeby to on się mną zajął.
-James nie, ja sobie poradze. -udawałam że się uśmiecham
-Nie udawaj że się uśmiechasz, a no i tak się tobą zajme, wiem że sobie sama z tym nie poradzisz -ponownie  mnie przytulił.
-Taa, i co? a twoja dziewczyna? co z nią?
-No a co ma być, będzie musiała zrozumieć że musze ci pomóc, nic więćej. -uśmiechnął się
-No dobrze -wtuliłam się w niego.
Nie wiem czemu, wydawało mi się że przy Jamesie będę bezpieczna. Stojąc tak przytulona z Jamesem zobaczyłam lekarza wychodzącego z sali.
-Panno Mitchel, pani chłopak nie żyje. Przykro nam. - oznajmił lekarz
-Wiedziałam, zawsze tak jest. Zawsze mówicie zrobimy wszystko aby go odratować, a tego nie robicie, hmm lekarze, nic nie robicie dobrze NIC - zaczełam tak gadać i gadać płacząc
-Niech pani się uspokoi, zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy.
-Taa, jak zawsze, tylko pierdolicie a nic nie robicie. -zapłakana wybiegłam ze szpitala.
Jak wybiegłam stanełam i zaczełam płakać, usiadłam na jakiejś ławca i ryczałam. Nawet nie zauważyłam jak James wybiegł za mną i usiadł koło mnie.
-Co ty wyprawiasz?- spytał
- Gówno - wcale nie chciałam tego mówic, ale samo tak ze mnie wyszło.
- Dobrze przepraszam, nie powinienem takich głupich pytań nawet zadawać.- objął mnie
- I co ja teraz zrobie bez niego? to takie dziwne, że przez tak krótki czas może się tak wielka rzecz wydarzyć, która odmieni moje życie. - Mówiłam patrząc się w jego czekoladowe oczy.
- Obiecuje ci że się pozbierasz, jeszcze będziesz najszczęśliwszą osobą na świecie, pomoge ci we wszystkim, obiecuje Ci.
-Dziękuje Ci - dałam mu buziaka w policzek.
- Ja też ci dziękuje - zaśmiał się
- Nie rozumiem, za co? - spytałam zdziwiona
- Za tego buziaka - zaśmiałam się razem z nim.
-Może pojedźmy już? -spytałam
- Okej. -uśmiechnął się, pomógł mi wstać, objął mnie w tali i poprowadził do samochodu
- Serio, umiem iść bez pomocy- zaśmiałam się, i odsunełam od niego
- Okej okej - powiedział.
Jak doszliśmy do samochodu otworzył mi drzwi żeby weszła, następnie okrążył szybko samochód i usiadł na swoje siedzenie. Nawet nie wiem kiedy usnełam, byłam taka zmęczona. Jak dotarliśmy na miejsce James mnie obudził.
- Chodź słonko, musimy już wysiadać jesteśmy na miejscu- uśmiechnął się i wziął mnie na ręce.
- Ohh, nie musisz mnie nieść - powiedziałam zaspana.
- Ale chce - uśmiechnął się szeroko
Jak weszliśmy, 3/4 osób spała na ziemi,a ci co nie spali gapili się na nas jakbyśmy byli jacyś zieloni, w tym te 3 dziwki. W sumie nie dziwie się że się patrzyły, w końcu Monica jest dziewczyną Jamesa. James szybko zaprowadził mnie na góre, i położył do łóżka.
-Potrzebujesz czegoś ?
- Nie dziękuje, a mam pytanie  - gadałam cały czas zaspana.
- Tak?
- Odwiózł byś mnie jutro do domu? muszę się spotkać z przyjaciółką. - mówiłam ziewając
- Okej, nie ma sprawy - powiedział, i zszedł na dół.
*Perpektywa Jasona
Zszedłem na dół, na dole był straszny bałagan, nagle Monica podeszła do mnie i zaczeła się na mnie drzeć.
-Co ty wyprawiasz, czemu niosłeś tą szmate na rękach? i co robiłeś z nią tyle czasu? pewnie się pieprzyliście - patrzyła się na mnie jakby miała mnie zaraz zabić.
- Przestań pieprzyć, po 1. nie jest szmatą, w porównaniu do twoich przyjaciółeczek, lepiej popatrz jak one się zachowują, co chwile z innym facetem się pieprzą. A ty mi mówisz że ona jest szmatą, jak nawet jej nie znasz!- darłem się jak debil,bałem się tylko że Caitlin to usłyszy.
-Co jej tak bronisz? może się zakochałes hmm?hmm?
-Lecz się dziewczyno, naprawde ludzie mówią prawde że jesteś nienormalna, powinienem ich posłuchać. - wywróciłem oczami.
-Co to oznacza- nagle umilkła
-Sory, ale ja nie mam zamiaru nadal ciągnąć tego beznadziejnego związku - uśmiechnąłem się sztuczno.
-Beznadziejnego? jakoś ci nie przeszkadzało jak mnie pieprzyłeś, i pewnie nie tylko mnie jak byliśmy razem . - nie wiedziała już co mówić, i zaczeła się jąkać
- tak masz racje, nie tylko Ciebie zdradzałem cię kilka krotnie, sory taki już jestem nie poradzisz nic na to
- Ughh, dupek - krzykneła i odeszła do swoich przyjaciółeczek.
Zacząłem ogarniać mniej więcej dom z pustych piw i z kiepów na podłodze. Było tego mnóstwo, że ludzie nie umieją sprzątać po sobie ehh, no ale to był mój wybór robiąc impreze, wiec posprzątam. Nagle usłyszałem jakiś huk z góry, nie było on głośny ale się przestraszyłem. Pobiegłem szybko na góre zobaczyć co się stało. Caitlin leżała na ziemi i miała całą rękę w krwi, w mojej nieobecności zaczeła sobie nożem przecinać żyły, raczej chciała. Ale ja jestem bezmyślny, zostawiłem ten nóż tam w pokoju, mogłem sie domyśleć że ona będzie chciała to zrobić..
-Boże Caitlin, po co to robiłas-spanikowałem, i wziełem ją na ręce, pobiegłem do łazinki i zaczełem obmywać jej ręce.
-Przepraszam, ale ja nie chcę żebyś się mną zajmował, boję się że się w tobie zaurocze, że zacznę do Ciebie coś czuć, a nie chce! I dlatego chciałam żeby to się wszystko skończyło. Myślałam że to mi pomoże.
-Głupia jesteś, i tak wiesz że się tobą zajmę, i cię nie zostawie! Zrozum to. Nawet nie wiesz jak mnie wystraszyłaś. - przytuliłem ją mocno i pocałowałem w czoło.
*Perspektywa Caitlin.
Jak siedziałam tak wtulona w niego, było mi lepiej, i zaraz zasnełam. W nocy na chwile się przebudziłam, poczułam jak mnie przytula, uśmiechnełam się sama do siebie i dalej poszłam spać. Jak próbowałam zasnąć, zastanawiałam się po co Jasonowi był ten nóż w pokoju, dziwne to było.
Na zegarku wybiła godzina 10:15. Jason mnie obudził i kazał iść mi się umyć i ogarnać, bo obiecał mi że mnie zawiezie do domu. A więc wziełam szybko kąpiel, i się ubrałam. Jak wyszłam z łazienki, Jasona nie było w pokoju, więc wziełam swoje rzeczy tzn torebke, i zeszłam na dół, nikogo już nie było oprócz Jasona. Przywitałam się znim.
-Cześć Jason
-Hej Caitlin- pocałował mnie w policzek
-To jak, jedziemy? - uśmiechnełam się szeroko
-Jasne, chodź.
Poszłam wtedy za nim do samochodu, i wsiadłam. Gdy już byłam pod domem podziękowałam mu za odwózke, i pożegnałam się z nim. Jak już odchodziłam, on zawołał mnie.
-Caitlin, daj mi swój numer, bo gdybym chiał się z tobą skontaktować to będę musiał mieć twój numer. -puścił mi oczko.
-Okej już ci daje,tylko nie puszczaj mi oczek haha- zaśmiałam się i podałam mu numer.
-Dobra dobra, i dzięki odezwe się wieczorem. -szybko odjechał.
Tak szybko ruszył, że nie zdązyłam go poprosić o jego numer. Dobra ale jeśli zadzwoni wieczorem, to już będę miała.Poszłam szybko do domu się w coś przebrać, i zadzwoniłam do Emily. Emily to moja przyjaciółka, najlepsza zresztą. Jak już zadzwoniłam, to za jakieś 15 minut była. Zaraz wyszłyśmy do parku, i  musiałam jej sie zwierzyć co się wczoraj stało,próbowałam nie płakać ale to się nie udało.Wtedy ona zaczeła mnie pocieszać, po dłuższej rozmowe przyznała mi się że wczoraj poznała fajnego chłopaka o imieniu Jack, więc ja również się jej przyznałam że poznałam Jamesa,nie ukrywam spodobał mi się, ale nie mogę się w nim zakochiwać ani nic, za szybko by to było po śmierci Zayna. Gdy już pożegnałyśmy się z Emily, wróciłam do domu i akurat zadzwonił James.
-Cześć słonko-powiedział
-Cześć- zaśmiałam się
-Mam ci coś ważnego do powiedzienia, nie wiem jak to przyjmiesz, ale muszę ci to powiedzieć.

__________

Krótki wiem, ale wydaje mi się że lepszy od poprzedniego. Mam nadzieję że spodobał wam się choć troche! CZYTASZ? = KOMENTARZ + przepraszam za błędy.


  • Chcesz być informowany o rozdziałach? napisz w komentarzu swoją nazwe na tt :)

-

Rozdział 1. "Jest w ciężkim stanie.."

Dzień jak każdy zaczełam od wejścia na facebooka, na zegarku wybiła 8:30, zalogowałam się i weszlam. Zobaczyłam wiadomość od Zayna "Będę po Ciebie o 9:30 skarbie" on jest taki słodki, odpowiedziałam mu odrazu "okej kochanie, będę czekała". Zayn nie jest moim pierwszym chłopakiem, ale tylko przy nim jednym czuję się bezpieczna, wiem że nić mi nie grozi, gdy jest obok mnie. Wylogowałam się zaraz z facebooka, i poszłam się umyć i ogarnąć. Mineło 30 minut, wyszłam z łazienki wyszykowana, Zayn już był na dole więc do niego zeszłam. 
-Cześć Zayn.- powiedziałam uśmiechając się do niego. 
-Cześć kochanie, chciałem cię uświadomić że jedziemy zaraz do mojego kolegi Jasona na impreze! Cieszysz się prawda,prawda? -zaczął ruszać brwiami i mnie łaskotać. 
- A szkoła? 
- Eee tam, nic ci się nie stanie jak raz nie pójdziesz. 
Zayna zawsze nie obchodziła szkoła, nie to co mnie, ja miałam same 4 i 5, i nigdy nie chodziłam na wagary. To nas różniło. 
-No dobrze, ale to tylko raz! - powiedziałam udając że się uśmiecham 
-Okej,okej skarbie- mówił całując mnie w usta. Odwzajemniłam pocałunek. 
Godzine później, gdy już byliśmy na miejscu, zobaczyłam wielki dom, przyznam że był piękny! Zauważyłam jakiegoś chłopaka stojącego w bramie, który witał się z Zaynem, to pewnie był Jason. Podeszłam i również się przywitałam 
-Cześć, Caitlin jestem- uśmiechnełam się, pokazująć swoje dołeczki. 
-Mmm, cześć ja Jason - puścił do mnie oczko, a ja się uśmiechnełam. 
-Ty, ty nie pozwalaj sobie - zaśmiał się Zayn. 
- Przepraszam, ale musiałem - zaśmiał się Jason. 
Gadali tak w bramie jeszcze z 10 minut, czułam się niezręcznie bo oni sobie gadali a ja stałam jak idiotka i nie wiedziałam czy coś mówić czy nie. 
-Dobra, bo widzę że już Caitlin się nudzi, chodźcie do środka- uśmiechnał się do mnie Jason, i zaprowadził nas do środka. 
Gdy weszliśmy zobaczył duży tłum ludzi, a w nim 3 najbardziej wredne dziewczyny ze szkoły. 
-Co one tu robią?!-spytałam samą siebie w myślach. 
-Skarbie, ja pojadę na chwile do sklepu po jakieś picie, bo Jason mnie prosił. -uśmiechnął się Zayn. 
- O matko, wiesz jak on jest daleko?! jakieś 20 km stąd! zresztą nie zostawiaj mnie tu, nikogo tu nie znam -zrobiłam smutną mine 
-Jak nikogo?znasz tu Jasona, powiedziałem już mu żeby się tobą zajął, żeby cię z kimś zapoznał. Spokojnie, ja niedługo będę- Pocałował mnie w czoło. 
-Dobra- wywróciłam oczami. 
Patrzyłam tylko jak wychodzi z domu, gdy już wyszedł pobiegłam zakładać buty, chciałam jak najszybciej stąd iść. Ale jednak coś mi przeszkodziło, raczej ktoś. 
-Gdzie ty się wybierasz moja droga? -zachichotał Jason. 
-Naprzykład do domu?- spojrzałam się do niego jak na idiote. 
-Skarbie, nigdzie nie idziesz, obiecałem Zaynowi że się tobą zajmę, więc nie możesz stąd iść. -uśmiechnął się 
-Dobra ugh- wywróciłam oczami 
-No grzeczna dziewczynka, a teraz chodź napijesz się czegoś, jakiegoś drinka naprzykład. -uśmiechnął się i złapał mnie za rękę. 
-Puść mnie, sory ale mam chłopaka.. - wywróciłam oczami. 
-Haha, wiem o tym,a ja dziewczyne i co?- zaczął się śmiać. 
-to to że masz mnie nie łapać za rękę? -popatrzyłam się na niego, i zrobiłam dziwną mine. 
-Nie denerwuj się skarbie-pocałował mnie w policzek, a ja się od niego szybko odsunełam.
-Co ty robisz? twoja dziewczyna nie byłaby chyba zadowolona..
-Może i tak, ale nie interesuje mnie to -zaczął się do mnie szczerzyć.
-Boże, dobra ja idę po drinka. -zaczełam iść w strone kuchni.
Jak już wziełam drinka, to poszłam usiąść na kanapie,gdy już to zrobiłam obok mnie usiadły te 3 idiotki, czyli: Monica,Kelsey i Ariana 
-Cześć kochana, ja nie wiem czy ty wiesz, ale właśnie masz kłopoty. - uśmiechnała się szyderczo do mnie Monica. 
-Nie rozumiem?. -zdziwiłam się
-Widziałam cię jak gadałaś z moim chłopakiem JASONEM- podniosła jedną brew.
 -Co z tego?Zresztą nawet nie wiedziałam że to twój chłopak - wywróciłam oczami
- No to już wiesz, ale to nie zmienia faktu że masz przejebane dziewczynko. - powiedziała Monica śmiejąc się
- Haha śmieszy mnie to że uważasz że ja się będę Ciebie teraz bała- zaczełam śmiać się jej w twarz.
-Ojej, jak mi Ciebie jest szkoda kochana, dam ci rade nie zadziera się z nami, sory ale powtórze się, MASZ PRZEJEBANE.
-Okej, dzięki za rade haha- zaczełam się śmiać
-Sory ale idę od was jak najdalej, wiecie nie chcę żeby mi się coś stało przypadkiem - powiedziałam i zrobiłam bojącą się mine. Haha czujecie ten sarkazm? 
Boże co za głupie suki, ugh. -Powiedziałam w myślach idąc przed siebie.
Widząć Jasona, zaczełam iść w jego kierunku, ponieważ siedział jakiś smutny i jakiś chłopak go pocieszłał. Co sie stało?! Gdy już podeszłam do niego, popatrzył się na mnie z góry na dół. -Coś się stało? - powiedziałam niepewnie, zaczesując ręką grzywke do tyłu 
-Ehh- Podszedł do mnie i mnie przytulił, odwzajemniłam to. 
-A więc?-odsunełam się od niego. 
-Zayn miał wypadek, jest w szpitalu, przed chwilą do mnie zadzwonili lekarze. Mówią że jest w bardzo ciężkim stanie. -powiedział smutny.  
-O mój boże, jak to?!?!- zaczełam płakać na cały dom. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje,cała się trzęsłam. Nagle zrobiło mi się słabo i upadłam, gdy odzyskałam przytomność leżałam w jakimś pokoju na łóżku,słyszałam tylko szybkie klikania w klawiature. Wstałam i zobaczyłam Jasona siedzącego na krześle, siedzące na facebooku. 
-Hmm, cześć -powiedziałam zmieszana
-Ojej cześć, nie zauważyłem że już odzyskałaś przytomność- podszedł do mnie i pociągnął mnie za rękę tak abym usiadła
-Wogóle dlaczego zamiast mnie budzić czy coś, to położyłeś mnie tutaj i usiadłeś sobie przy komputerze? A gdyby serio mi się coś stało? -powiedziałam zdenerwowana.
-Spokojna głowa kochanie, nic by ci się nie stało- uśmiechnął się.
-Dobra nie ważne, a ile ja wogóle tak leżałam?
-Coś około 5 minut, może troche mniej- mówił szczerząc zęby
-Aha, a wiesz co z Zaynem? - spytałam zaniepokojona
-Nadal nic nowego, jak chcesz możemy tam pojechać?- spytał
-Dobrze, to chodźmy- wstałam i zaczełam iść schodami w dół.
Jak już byliśmy na dole Jason kierował mnie do swojego samochodu. Po 30 minutach byliśmy w szpitalu, szybko w miare. Spytałam gdzie leży Zayn Gleeson, i pani z recepcji pokierowała mnie do sali gdzie leżał. Jak już weszłam do niej, zobaczyłam tam Zayna.
-Boże Zayn- rzuciłam się na niego płacząc
-Ej ej Caitlin, nie rzucaj się tak - złapał mnie za talię i pomógł wstać
W tym momencie wtuliłam się w Jamesa rycząc. Jak zobaczyłam Zayna leżącego tak na tym łóżku, nie mogłam się powstrzymać od płaczu. James zaraz zabral mnie z sali na korytarz.  Zobaczyłam jak jacyś lekarze wchodzą do niego do sali, ale nie mogłam wchodzić wtedy, nie pozwolili mi.
-Nie płacz już, wszystko będzie dobrze zobaczysz - James zaczął mnie pocieszać.
-Ja wiem, wierze w to. -Wtuliłam się w niego.
Nagle zobaczyłam wybiegających lekarzy z nim.
-O mój boże, co się stało? -zapytałam zaniepokojona lekarza biegnącego z nim.
_________

Wiem że nudny, ale to mój pierwszy rozdział, i dopiero zaczynam, więc napewno nie jest najlepszy. 

  • Chcesz być informowany o nowych rozdziałach? napisz w komentarzu swoją nazwe na tt!
  • Czytasz? Komentuj! To motywuje :)
  • Nazwy na tt autorek:  @ohshawtylove @thatislove69
Obiecuję że kolejne będą lepsze, bo już mam pomysł na kolejne, i powiem wam szczerze że będzie się sporo działo :) DZIĘKUJĘ WAM ZA PRZECZYTANIE, I PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY.

Spis treści.

>Rozdział 1.<
>Rozdział 2.<
>Rozdział 3.<

Informowani.

Informowane osoby:

  • @Oliwiaababes
  • @Ada252Ada


____

Chcesz być informowany o nowych rozdziałach? napisz swoją nazwe tt w komentarzu!

Kontakt z nami

Jak wiecie to opowiadanie prowadzą dwie osoby, ja Klaudia i Angelika.
Kontakt:

Dziękujemy. 

Bohaterowie


  • Caitlin Mitchel (Lily Collins)




  • Jason Willis (Justin Bieber)
















  • Monica Stewart (Ashley Tisdale)

























  • Kelsey Statham (Selena Gomez)





         















  • Ariana Rose (Lindsay Lohan)































  • Emily Kruger (Miley Cyrus)






















  • Jack Morgan (Taylor Lautner)













  • Tom Dean (Leonard Dicaprio)

















  • Zayn Gleeson (Zack Efron)





       









     

Kiedy rozdziały?

A więc tak, rozdziały będę pisała w wolnym czasie a mam go dużo w sumie, więc myślę że co 2/3 dni będę dodawała rozdziały. Mam nadzieję że będą wam się one podobały :) 

+ Kto chcę być informowany o rozdziałach niech napisze w komentarzu swoją nazwe na tt, Dziękuje.