środa, 5 czerwca 2013

Rozdział 6. "No i zrobiliśmy "to" "

Obudził mnie budzik, wstałam i go wyłączyłam. Zobaczyłam że jest 9:30. Rozejrzałam się i zorientowałam się  że jestem w domu u Jasona. Uśmiechnełam się sama do siebie, lubiłam go nawet bardzo bardzo lubiłam, chyba wiecie o co mi chodzi. Przeraziłam się troche, ponieważ byłam w samej bieliźnie,nawet nie pamiętam czy coś się miedzy nami wydarzyło tego wieczoru, i wogóle nie pamiętam niczego od tego zdarzenia z kamieniem. Dlaczego? to dziwne. Zeszłam na dół szukając Jasona. Był na dole, siedział na kanapie i oglądał telewizje. Był w samych bokserkach, co za kaloryfer aww. Jak mnie usłyszał, odwrócił się i uśmiechnął.
-Cześć śliczna- puścił mi oczko.
-Cześć- zarumieniłam się.
-Chodź, usiądź tu.
Czemu on musi siedzieć tam w samych bokserkach haha. Ale w sumie to ja też jestem teraz w samym staniku i majtkach, bo nie mogłam znaleźć swoich rzeczy. Usiadłam koło niego, i czekałam aż coś powie.
-Ładnie ci w samej bieliźnie kochanie- mówił uśmiechając się sam do siebie.
-Bardzo śmieszne, mógłbyś mi powiedzieć gdzie są moje ubrania?
-W łazience zapewne, nie pamiętasz?-zaśmiał się.
-Nie,słuchaj to nie jest śmieszne. Ja nic nie pamiętam, dlaczego? co się wczoraj działo.- mówiłam patrząc na niego ze złością.
-No dobrze, piłaś wczoraj ze mą, i się troche upiliśmy. No i poszliśmy na górę do łazienki, zaczełaś mnie całować i dalej to się domyśl..- mówił z uśmieszkiem.
-Słucham?! czyli mi zrobiliśmy "to" ? Ugh, wolałabym już zrobić to z tobą jakbym nie była pijana. -zakryłam swoją twarz rękoma.
-Czyli ty chciałabyś zrobić ze mną "to" ? -uśmiechnął się szeroko.
-N-NO NIE WIEM, JEZU- zawstydziłam się, wstałam i poszłam szybko na góre, i weszlam do jego pokoju.
Ale jestem głupia, czemu powiedziałam to na głos?! Oczywiście, jasne że chciałabym zrobić z nim "to", no kurde kto by nie chciał, on jest taki seksowny aww. Usłyszałam nagle jego kroki, wiedziałam że zaraz wejdzie.
-Skarbie,czemu tak szybko poszłaś na górę? - powiedział i złapał mnie za talię.
-Chcialam się ubrać- uśmiechnełam się sztucznie.
-Tak? tylko że twoje ubrania są w łazience - spojrzał się na mnie z głupim uśmieszkiem.
-A no tak, to ja pójde- uśmiechnełam się i wyrwałam się z jego rąk.
I po co on nie tak przytula i mówi do mnie skarbie itp? Przez to coraz bardziej czuję że mi się podoba.. Ugh.   A co będzie jak się zakocham? nie chce tego.. Przez to tylko się cierpi.. Weszłam do łazienki, i zobaczyłam swoje ubrania. Założyłam je na siebie. Poszłam do pokoju, i zobaczyłam Jasona.
-Słuchaj ja już idę.
-No dobra, zadzwonie do Ciebie później kochanie- pocałował mnie w policzek.
-Okej, to narazie- odwzajemniłam pocałunek ale w usta.
Wtedy Jason, wysunął swój język i jego język z moim zaczeły się o siebie ocierać.
-Pa kochanie- uśmiechnął się.
Zbiegłam na dół, i wyszłam. Musiałam iść na autobus, nie pytałam już Jasona czy mnie odwiezie, nie będę go ciągle męczyła, on ma też swoje życie. Do przystanku było daleko, a ja musiałam iść przez las. Cholernie się bałam,bo przypomniało mi sie o tym kamieniu. A co jeśli ten ktoś mnie śledzi? i zaraz coś mi zrobi?. Nagle poczułam kogoś rękę na moim ramieniu. Odwróciam się i był to jakiś chłopak cały okapturzony. Nie mogłam rozpoznać kto to. Wtedy poczułam jak uderzył mnie w brzuch. Upadłam i straciłam przytomność.


_________
Wiem krótki, ale nie wiedziałam co pisać. Przepraszam was, następny będzie o wiele dłuższy, obiecuje :))
CZYTASZ=KOMENTARZ. Jeśli chcecie być informowani napiszcie swoje nazwy w komentarzu! I przepraszam za błędy. 

Mój twitter: @ohshawtylove