piątek, 31 maja 2013

Rozdział 5. "Ciesz się nią jak najdłużej, bo już niedługo jej nie zobaczysz"

O co chodzi? kto to napisał?! A może to jakieś głupie żarty? Takie myśli chodziły mi przez całą noc, aż zadzwonił budzik. Prawie całą noc nie spałam, jak ja pójde do szkoły? ehh. Poszłam szybko się umyć, wysuszyłam włosy i ubrałam. Wziełam torbe, i zbieglam szybko po schodach, pożegnałam się z mamą i wyszłam. Idąc do szkoły, cały czas miałam wrażenie że ktoś mnie śledzi. Tak się bałam że zaczełam biec co chwile odwracając się za siebie, i nagle na kogoś wpadłam. To był Jason.
-Coś sie stało? czemu biegłaś? -mówił marszcząc czoło.
-K-ktoś mnie ś-śledził- mówiłam jąkając się.
-Kto? -mówił oglądając się w każdą strone.
-Nie wiem, ktoś w nocy zbił mi szybe kamieniem, i nakleił na niego karteczkę.
-Co?! czemu do mnie nie zadzwoniłaś. A co tam było napisane? - mówił z przerażeniem Jason.
-"Uważaj na siebie, ciesz się chwilą bo niedługo będziesz moją własnością suko" coś takiego.
-Ja pierdole, co za skurwysyn. Nie bój się. -mówił przytulając mnie.

*Perspektywa Jasona.
Jak zobaczyłem taką wystraszoną, sam się wystraszyłem. Nie wiedziałem o co chodzi. Jak tylko dowiem się kto to zrobił, zabije przysięgam! Teraz moim zadaniem jest zrobić tak,aby Caitlin była bezpieczna.

*Perspektywa Caitlin.
Wtuliłam się w niego mocno.
-Jason nie idźmy do szkoły, dobra? - powiedziałam wychodząc z jego ramion.
-Dobrze, to chodźmy może do mnie hmm? - powiedział uśmiechając się szeroko do mnie.
-Okej. - odwzajemniłam uśmiech.
Jason złapał mnie za rękę i zaprowadził do samochodu. Otworzył przedemną drzwi i szybko okrązył samochód aby wejść. Za godzinę byliśmy na miejscu, razem z Jasonem wyszliśmy z samochodu, i poszliśmy do jego domu.
-Idź skarbie na góre, a ja zrobie nam coś do jedzenia- puścił do mnie oczko.
Tak jak mi powiedział, poszłam na góre. Weszłam do jego pokoju i usiadłam na łóżku czekając na niego. James zaraz do mnie przyszedł z kanapkami.
-Dziękuje- powiedziałam uśmiechając się szeroko.
-Proszę księżniczko- zachichotałam i zarumieniłam się.
Nie wiem co on ma w sobie, ale jak coś do mnie mówi przechodzą mnie dreszcze.
-Kocham cię Caitlin, czekam na dzień w którym to odwzajemnisz.
Jason zaczął się do mnie przybliżać, i wtedy zaczął wpijać się w moje wargi. Odwzajemniłam pocałunek. Położył mnie delikatnie na łóżku całując mnie, zaczął zdejmować mi bluzke,ale nagle usłyszeliśmy jakiś hałas dobiegający z dołu. Zerwaliśmy się i pobiegliśmy na dół, była wybita szyba i kamień na ziemi. Znów?! o co w tym chodzi? nie rozumiem.. James podniósł kamień, oderwał karteczke i przeczytał co na nim było. "Ciesz się nią jak najdłużej, bo już niedługo jej nie zobaczysz". Wpadłam w płacz, wszytko dzieje się za szybko. Mam dosyć swojego życia, nienawidze go. Tak się boję.
-Skurwysyn, nie bój się. Przy mnie jesteś bezpieczna,będę cię chronił.
-Ale ty nie możesz być cały czas przy mnie, nie da się tak. Ten ktoś wykorzysta sytuacje gdy cię nie bedzię, i mi coś zrobi.-Wpadłam w jeszcze większy płacz.
-Nie płacz, wierz mi, ochronię cię. Jesteś bezpieczna! -przytulił mnie mocno.
-Boję się James, bardzo się boję.. -powiedziałam, wtulając się w niego mocno.

*Perspektywa Jasona.
Co za skurwysyn to napisał?! Teraz muszę chronić Caitlin, musi się poczuć przy mnie bezpieczna. Nie pozwole zrobić jej krzywdy.


_______
Wiem że krótki, ale nie miałam pomysłu na ciąg dalszy. Przepraszam. Czytasz=Komentuj.
+Chcesz być informowany o rozdziałach? napisz w komentarzy swoją nazwe na tt.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz