Coś we mnie zadrżało bo właśnie zrozumiałam że wtedy w sali to mógł być ostatni raz kiedy mogłam zobaczyć go żywego.
-Boże James, jak on umrze to ja sobie nie poradze, ja go kochałam jak nikogo innego. Był dla mnie najważniejszy, rozumiesz? - zaczełam płakać
-Rozumiem, ale musisz wierzyć w to że odratują go- zaczął mnie pocieszać
-Nie pierdol, zawsze lekarze tak gadają ze zrobią wszystko itp itp a tak naprawde gówno prawda! - rozpłakałam się jeszcze bardziej.
-Nie martw się, jak coś się stanie zajmę się tobą. Nie zostawię cię samej! Może mało się znamy, nawet bardzo mało, ale nie zostawie cie! - Przytulił mnie, i pocałowal w czoło.
James naprawde jak chce potrafi być miły,ale boję się że zaczne coś do niego czuć. Nie nie moge pozwolić żeby to on się mną zajął.
-James nie, ja sobie poradze. -udawałam że się uśmiecham
-Nie udawaj że się uśmiechasz, a no i tak się tobą zajme, wiem że sobie sama z tym nie poradzisz -ponownie mnie przytulił.
-Taa, i co? a twoja dziewczyna? co z nią?
-No a co ma być, będzie musiała zrozumieć że musze ci pomóc, nic więćej. -uśmiechnął się
-No dobrze -wtuliłam się w niego.
Nie wiem czemu, wydawało mi się że przy Jamesie będę bezpieczna. Stojąc tak przytulona z Jamesem zobaczyłam lekarza wychodzącego z sali.
-Panno Mitchel, pani chłopak nie żyje. Przykro nam. - oznajmił lekarz
-Wiedziałam, zawsze tak jest. Zawsze mówicie zrobimy wszystko aby go odratować, a tego nie robicie, hmm lekarze, nic nie robicie dobrze NIC - zaczełam tak gadać i gadać płacząc
-Niech pani się uspokoi, zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy.
-Taa, jak zawsze, tylko pierdolicie a nic nie robicie. -zapłakana wybiegłam ze szpitala.
Jak wybiegłam stanełam i zaczełam płakać, usiadłam na jakiejś ławca i ryczałam. Nawet nie zauważyłam jak James wybiegł za mną i usiadł koło mnie.
-Co ty wyprawiasz?- spytał
- Gówno - wcale nie chciałam tego mówic, ale samo tak ze mnie wyszło.
- Dobrze przepraszam, nie powinienem takich głupich pytań nawet zadawać.- objął mnie
- I co ja teraz zrobie bez niego? to takie dziwne, że przez tak krótki czas może się tak wielka rzecz wydarzyć, która odmieni moje życie. - Mówiłam patrząc się w jego czekoladowe oczy.
- Obiecuje ci że się pozbierasz, jeszcze będziesz najszczęśliwszą osobą na świecie, pomoge ci we wszystkim, obiecuje Ci.
-Dziękuje Ci - dałam mu buziaka w policzek.
- Ja też ci dziękuje - zaśmiał się
- Nie rozumiem, za co? - spytałam zdziwiona
- Za tego buziaka - zaśmiałam się razem z nim.
-Może pojedźmy już? -spytałam
- Okej. -uśmiechnął się, pomógł mi wstać, objął mnie w tali i poprowadził do samochodu
- Serio, umiem iść bez pomocy- zaśmiałam się, i odsunełam od niego
- Okej okej - powiedział.
Jak doszliśmy do samochodu otworzył mi drzwi żeby weszła, następnie okrążył szybko samochód i usiadł na swoje siedzenie. Nawet nie wiem kiedy usnełam, byłam taka zmęczona. Jak dotarliśmy na miejsce James mnie obudził.
- Chodź słonko, musimy już wysiadać jesteśmy na miejscu- uśmiechnął się i wziął mnie na ręce.
- Ohh, nie musisz mnie nieść - powiedziałam zaspana.
- Ale chce - uśmiechnął się szeroko
Jak weszliśmy, 3/4 osób spała na ziemi,a ci co nie spali gapili się na nas jakbyśmy byli jacyś zieloni, w tym te 3 dziwki. W sumie nie dziwie się że się patrzyły, w końcu Monica jest dziewczyną Jamesa. James szybko zaprowadził mnie na góre, i położył do łóżka.
-Potrzebujesz czegoś ?
- Nie dziękuje, a mam pytanie - gadałam cały czas zaspana.
- Tak?
- Odwiózł byś mnie jutro do domu? muszę się spotkać z przyjaciółką. - mówiłam ziewając
- Okej, nie ma sprawy - powiedział, i zszedł na dół.
*Perpektywa Jasona
Zszedłem na dół, na dole był straszny bałagan, nagle Monica podeszła do mnie i zaczeła się na mnie drzeć.
-Co ty wyprawiasz, czemu niosłeś tą szmate na rękach? i co robiłeś z nią tyle czasu? pewnie się pieprzyliście - patrzyła się na mnie jakby miała mnie zaraz zabić.
- Przestań pieprzyć, po 1. nie jest szmatą, w porównaniu do twoich przyjaciółeczek, lepiej popatrz jak one się zachowują, co chwile z innym facetem się pieprzą. A ty mi mówisz że ona jest szmatą, jak nawet jej nie znasz!- darłem się jak debil,bałem się tylko że Caitlin to usłyszy.
-Co jej tak bronisz? może się zakochałes hmm?hmm?
-Lecz się dziewczyno, naprawde ludzie mówią prawde że jesteś nienormalna, powinienem ich posłuchać. - wywróciłem oczami.
-Co to oznacza- nagle umilkła
-Sory, ale ja nie mam zamiaru nadal ciągnąć tego beznadziejnego związku - uśmiechnąłem się sztuczno.
-Beznadziejnego? jakoś ci nie przeszkadzało jak mnie pieprzyłeś, i pewnie nie tylko mnie jak byliśmy razem . - nie wiedziała już co mówić, i zaczeła się jąkać
- tak masz racje, nie tylko Ciebie zdradzałem cię kilka krotnie, sory taki już jestem nie poradzisz nic na to
- Ughh, dupek - krzykneła i odeszła do swoich przyjaciółeczek.
Zacząłem ogarniać mniej więcej dom z pustych piw i z kiepów na podłodze. Było tego mnóstwo, że ludzie nie umieją sprzątać po sobie ehh, no ale to był mój wybór robiąc impreze, wiec posprzątam. Nagle usłyszałem jakiś huk z góry, nie było on głośny ale się przestraszyłem. Pobiegłem szybko na góre zobaczyć co się stało. Caitlin leżała na ziemi i miała całą rękę w krwi, w mojej nieobecności zaczeła sobie nożem przecinać żyły, raczej chciała. Ale ja jestem bezmyślny, zostawiłem ten nóż tam w pokoju, mogłem sie domyśleć że ona będzie chciała to zrobić..
-Boże Caitlin, po co to robiłas-spanikowałem, i wziełem ją na ręce, pobiegłem do łazinki i zaczełem obmywać jej ręce.
-Przepraszam, ale ja nie chcę żebyś się mną zajmował, boję się że się w tobie zaurocze, że zacznę do Ciebie coś czuć, a nie chce! I dlatego chciałam żeby to się wszystko skończyło. Myślałam że to mi pomoże.
-Głupia jesteś, i tak wiesz że się tobą zajmę, i cię nie zostawie! Zrozum to. Nawet nie wiesz jak mnie wystraszyłaś. - przytuliłem ją mocno i pocałowałem w czoło.
*Perspektywa Caitlin.
Jak siedziałam tak wtulona w niego, było mi lepiej, i zaraz zasnełam. W nocy na chwile się przebudziłam, poczułam jak mnie przytula, uśmiechnełam się sama do siebie i dalej poszłam spać. Jak próbowałam zasnąć, zastanawiałam się po co Jasonowi był ten nóż w pokoju, dziwne to było.
Na zegarku wybiła godzina 10:15. Jason mnie obudził i kazał iść mi się umyć i ogarnać, bo obiecał mi że mnie zawiezie do domu. A więc wziełam szybko kąpiel, i się ubrałam. Jak wyszłam z łazienki, Jasona nie było w pokoju, więc wziełam swoje rzeczy tzn torebke, i zeszłam na dół, nikogo już nie było oprócz Jasona. Przywitałam się znim.
-Cześć Jason
-Hej Caitlin- pocałował mnie w policzek
-To jak, jedziemy? - uśmiechnełam się szeroko
-Jasne, chodź.
Poszłam wtedy za nim do samochodu, i wsiadłam. Gdy już byłam pod domem podziękowałam mu za odwózke, i pożegnałam się z nim. Jak już odchodziłam, on zawołał mnie.
-Caitlin, daj mi swój numer, bo gdybym chiał się z tobą skontaktować to będę musiał mieć twój numer. -puścił mi oczko.
-Okej już ci daje,tylko nie puszczaj mi oczek haha- zaśmiałam się i podałam mu numer.
-Dobra dobra, i dzięki odezwe się wieczorem. -szybko odjechał.
Tak szybko ruszył, że nie zdązyłam go poprosić o jego numer. Dobra ale jeśli zadzwoni wieczorem, to już będę miała.Poszłam szybko do domu się w coś przebrać, i zadzwoniłam do Emily. Emily to moja przyjaciółka, najlepsza zresztą. Jak już zadzwoniłam, to za jakieś 15 minut była. Zaraz wyszłyśmy do parku, i musiałam jej sie zwierzyć co się wczoraj stało,próbowałam nie płakać ale to się nie udało.Wtedy ona zaczeła mnie pocieszać, po dłuższej rozmowe przyznała mi się że wczoraj poznała fajnego chłopaka o imieniu Jack, więc ja również się jej przyznałam że poznałam Jamesa,nie ukrywam spodobał mi się, ale nie mogę się w nim zakochiwać ani nic, za szybko by to było po śmierci Zayna. Gdy już pożegnałyśmy się z Emily, wróciłam do domu i akurat zadzwonił James.
-Cześć słonko-powiedział
-Cześć- zaśmiałam się
-Mam ci coś ważnego do powiedzienia, nie wiem jak to przyjmiesz, ale muszę ci to powiedzieć.
__________
Krótki wiem, ale wydaje mi się że lepszy od poprzedniego. Mam nadzieję że spodobał wam się choć troche! CZYTASZ? = KOMENTARZ + przepraszam za błędy.
- Chcesz być informowany o rozdziałach? napisz w komentarzu swoją nazwe na tt :)
-
Sgjjsadashj.. ciekawe co Jason chce powiedzieć?! :p
OdpowiedzUsuńno, przekonacie się w 3 rozdziale :D
Usuń