wtorek, 18 czerwca 2013

Rozdział 9. "Nie masz się o co martwić"

-Kocham Cię - powiedziałam wtulając się w chłopaka.
-Ja Ciebie też - uśmiechnął się i pocałował mnie w czubek głowy. - kiedy wracają Twoi rodzice ? - zapytał zachrypniętym głosem
-Nie wiem. Która godzina? - podniosłam głowę by spojrzeć na Jasona. 
-W pół do pierwszej - odpowiedział patrząc na zegarek wiszący na jego lewej ręce.
-Co?! Już tak późno? - podniosłam się do pozycji siedzącej. - zadzwonię do mamy - wstałam z łóżka, i podeszłam do okna po drodze zgraniając telefon z komody i szybko wybrałam numer mamy. 
-Halo? - usłyszłam w słuchawce głos rodzicielki
-Hey mamo! Gdzie jesteście?
-Ah tak. Zapomniałam Ci powiedzieć, przepraszam kochanie. Musieliśmy z tatą wyjechać za miasto w sprawach biznesowych, mięliśmy wrócić wczesniej, ale trochę się przedłużyło. Będziemy w domu dopiero w niedzielę.
-Ok. - posmutniałam. Rodzice zawsze wyjeżdżali wszędzie beze mnie. Na wakacje jeździli razem, natomiast mnie wysyłali na drogie kolonie z ludźmi ze szkoły. A te ich 'sprawy biznesowe' to zwykłe wyprawy ze znajomymi, lub sztywne bankiety tych ludzi. 
-Muszę kończyć, nie moge teraz rozmawiac. Papa
-Pa - powiedziałam naciskając czerwony guzik na ekranie telefonu, po czym rzuciłam nim w łóżko.
-Coś nie tak kochanie? - Jason popatrzył na mnie z troską w oczach.
-Nie.. rodzice wracają dopiero w niedzielę - zmusiłam się do uśmiechu. Jason podniósł sie do pozycji siedzącej i poklepał miejsce obok siebie dając mi znak, bym tam usiadła.
-Widzę, że coś jest nie tak, ale jeśli nie chcesz o tym mówić nie musisz - przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił. - po prostu martwię się o Ciebie - pocałował mnie w czoło.
-Na serio nic mi nie jest, nie masz się o co martwić - uśmiechnęłam się
-To dobrze.. A wiesz... Skoro Twoi rodzice będą dopiero w niedzielę to znaczy, że mamy cały dom tylko dla nas na 5 dni!
-Więc może zróbmy jakąś małą imprezę?- poruszyłam śmiesznie brwiami
-Czemu nie, będzie świetnie!-złączył nasze usta w namiętny i szybki pocałunek.
-To weźmy się odrazu za robote, ty idź...
-Zaraz, zaraz.. Najpierw to powinnismy iść spać - powiedział i lekko cicho się zaśmiał.
-Oh.. Zapomniałam . W ogóle nie jestem śpiąca - ziewnełam
-Taak jasne. Chodx połóż się - Jason odsunął kołdrę tak bym mogła połozyc sie na łóżku, po czym położył się obok nie i przykrył nas oboje. Wtuliłam się w brązowookiego a ona zaczął bawić się moimi włosami. Nawet nie zauważyłam, kiedy usnęłam.


Obudziło mnie rażące światło słońca. Chciałam przytulić sie do ukochanego, ale zauważyłam, że nie ma go obok. Wstałam z łóżka. Mój szraflok wisiał na krześlle. Podeszłam do szafi i założyłam pierwszą lepszą bluzkę, po czym wyszłam ze swojego pokoju. Schodząc po schodach dało się czuć przyjemny zapach naleśników. Po cichu weszłam do kuchni, gdzie zastałam odwróceonego tyłem do mnie Jasona. Postanowiłam zakraśc się do niego od tyłu. Schyliłam się i powoli podeszłam do chłopaka. Zakryłam mu oczy.
-Zgadnij kto - zanuciłam. Szatyn złapał moje dłone, zdjął je ze swoich oczu i odwrócił do mnie obdarowując mnie czułym pocałunkiem.
-Najpiękniejsza kobieta na świecie - także zanucił odrywając się ode mnie i spowrtoem się obrócił.
-Co tam pichcisz? - wychyliłam za niego głowę.
-Śniadanie - powiedział z poranna chrypką.
-Pomóc Ci?
-Nie. Usiądź sobie przy stole, zaraz Ci nałożę - cmoknął mnie w nos.
-Jak wolisz - wzruszyłam ramionami i usiadłam przy stole.
Po chwili podszeł Jason. Nałożył na mój tlerz wielką góre naleśników. Ze zdziwieniem w oczach spojrzałam na niego
- I ja mam to zjeść ? - zapytałam




___________________________________

W tym rozdziale nie ma nic dramatycznego, ale mam nadzieję, że się podoba :P +
CZYTASZ = KOMENTUJESZ xx
~ Wiktoria xx, Klaudia xx



niedziela, 9 czerwca 2013

:)

Chciałabym polecić wam bloga koleżanki. Niedawno zaczęła i potrzebuje motywacji ;3 -> http://formula1-skijumping-football.blogspot.com/ 
~Wiktoria xx

Rozdział 8. ' Ale on mnie denerwuje, uugh'

Gdy dojechaliśmy pod mój dom, wyszłam z samochodu. Jason podszedł do mnie.
-Co ty na to żeby wieczorem pójść do klubu?- powiedział i przyciągnął mnie do siebie.
-No dobra. - odpowiedziałam
-W takim razie widzimy się później - uśmiechnął się
-Później -  pocałowałam go w policzek, i poszłam w strone domu.
Jason patrzył na mnie chwile i wsiadł do samochodu, następnie odjeżdżając. To wszystko dzieje się za szybko.. Po wejściu do domu, w którym jak zwykle nikogo nie było poszłam coś zjeść, następnie umyłam się, i wysuszyłam włosy. Poszłam poszukać czegoś do założenia na dzisiejszy wieczór, co nie było łatwe, bo chciałam wyglądać idealnie. . Założyłam na siebie obcisłą czarną sukienkę. Nagle zadzwonił mi telefon. Wzięłam go do ręki. Szybko oebrałam widząc zdjęcie Jasona na wyświetlaczu.
-No i co jesteś już gotowa, bo ja już stoję pod twoim domem?.- oznajmił, a ja szybko wyjrzałam zza okna,żeby go zobaczyć.
-Tak jestem, już schodzę. -rozłączyłam się.
Zeszłam szybko po schodach, wziełam klucze ze stołu i wyszłam. Zakluczyłam dom.
-Cześć - cmoknęłam chłopaka na powitanie -  to jedziemy? - uśmiechnęłam się szeroko.
-Cześć, jasne. Pięknie wyglądasz. - puścił do mnie oczko.
-Dziękuje, ty również- zaśmiałam się.
Wsiadłam do samochodu i pojechaliśmy. Podróż trwała krótko. Gdy dotarliśmy na miejsce Jason otworzył mi drzwi od samochodu.
-W klubie czeka na nas paru moich kolegów i koleżanek, zapoznam Cię z nimi. Chociaż z tymi dziewczynami się chyba już znasz - pociągnął mnie do siebie.
-Niech zgadnę, Monica,Ariana i Kelsey?-wywróciłam oczami.
-Tak.
-Po co umawiasz się z Monicą, skoro tak bardzo się nienawidzicie ?- zmarszczyłam czoło.
-To nie ja się z nią umówiłem, ja umówiłem się z chłopakami, a oni z dziewczynami.- pocałował mnie w policzek.
Unikając dalszej rozmowy pociągnął mnie za rękę i wprowadził do środka. Ale on mnie denerwuje, uugh.. Kiedy weszliśmy do klubu, odrazu podeszli do nas koledzy Jasona.
-Siema stary, widzę że dziewczyne masz, niezła. Kolejna dla seksu? - zaśmieli się wszyscy.
-Zamknij się, ona jest inna.- zaśmiał się Jason.
-Jason, ja idę zamówić sobie coś do picia. -uśmiechnełam się sztucznie.
-Okej skarbie.- powiedział i puścił moją dłoń.
Jakoś nie mam ochoty przebywać z kolegami Jasona, są dziwni. Zastanawia mnie to czy naprawdę Jason zapraszał sobie dziwki do domu. No bo tak wynika z ich rozmowy. Usiadłam na krześle przy barku, kiedy dosiadły się do mnie te trzy suki.
-Kogo ja tu widzę, czy to ta suka którą ostatnio spotkałam w lesie?- zaśmiała się Monica.
-Zamknij się, jakoś nie mam ochoty z tobą rozmawiać. -splunełam jej w twarz.
-Kurwa, masz w tej chwili mi to zetrzeć. DZIWKO! - wykrzykneła tak że ludzie się na nas zaczeli patrzeć.
Wtedy dostałam drinka, wziełam go do ręki i wylałam jej na twarz.
-Co ty zrobiłaś? nie powinnaś tego robić, pożałujesz tego. -wstała złapała mnie za rękę ciągnąc mnie z krzesełka i zaczełyśmy okładać się pięściami.
Popchnęłam Monice tak, że upadła. Z jej nosa sączyła się krew. Jak zobaczyłam ją leżącą, odeszłam. Wtedy podbiegł do mnie Jason.
-Co ty jej zrobiłaś? Jesteś nienormalna ?!. - szarpnął mną mocno.
-Tak jestem nienormalna, bo co? Bo się broniłam?-zaczełam na niego krzyczeć.
-Ale zobacz co ty jej zrobiłaś,  pojebało cię?
-No tak przepraszam, lepiej by było żeby stała i patrzyła jak mnie napierdala, tak?- Wyszłam z klubu. Nie będę rozmawiać z tym idiotą!  Poszłam do domu piechotą. Co za dupek, ugh. Mogłam zostać w domu, odpocząć, a nie ja głupia poszłam z nim do tego klubu. Zdążyłam wejść do domu jak dostałam smsa od Jasona
"Przepraszam poniosło mnie".
 Mógł pomyśleć, zanim zaczął się na mnie drzeć. Wykąpałam się i przebrałam. Będę spać w majtkach, strasznie dziś gorąco. Rzuciłam się plecami na łóżko, i zaczęłam przeglądać zdjęcia w telefonie. Nagle przyszedł mi sms, znów od Jasona
"Otwórz mi balkon".
O co chodzi?! Wstałam i otworzyłam balkon. Stał tam Jason. Nagle przypomniałam sobie, że nie mam na sobie nic, prócz majtek.
-Boże Jason!- powiedziałam po cichu, i pobiegłam do toalety, gdzie założyłam szraflok. Jason był już w pokoju. - po co przyszedłeś ? - zapytałam.
-Ja... przepraszam Caitlin.
-Myś..
-Nie przerywaj mi proszę. Chce tylko, żebys mnie wysłuchała, ok ? - skinęłam głową, by mówił dalej. - ja wiem, że nie powinienem krzyczeć na Ciebie ani Cię szarpać, ale.. zrozum ja zobaczyłem tylko leżącą Monice i Ciebie kierująca się do wyjścia. Nie wiedziałem co zaszło. Ale teraz juz wiem... I jestem z Ciebie dumny haha - szyderczo się uśmiechnął. Myśli, że teraz mu wybaczę ? haha
-Ale to niczego nie zmienia, Jason! Czemu zawsze najpierw coś robisz zamiast dowiedzieć się jak było?! Czemu myślisz tyłkiem zamiast ruszyć tym głupim łbem ?! - wybuchłam. - trzeba było dowiedzieć się co zaszło, a dopiero potem wyciągać winnych i drzeć sie na ludzi! - krzyczałam dalej, kiedy Jason wstał z łóżka i zaczął iść w moją stronę.
-Przepraszam, kochanie.- złapał moją rękę.- Spójrz na mnie - złapał mój podbrudek w dwa palce tak, że patrzyłam mu prosto w oczy. - Na prawde Cię kocham i nigdy nie chciałem Cię skrzywdzić. Jesteś dla mnie jak tlen, a bez tlenu nie da się żyć. Kiedy nie ma Cię przy mnie duszę się! Nie chcę, żebyś się na mnie gniewała. Zrozum proszę ja nie chciałem Cię urazić! Czasem po prostu mam problemy z opanowaniem emocji, i musisz mnie zrozumieć..- przybliżył się do mnie - przepraszam - powiedział w moje usta, a ja złączyłam je z moimi w namiętnym pocałunku. - to ma znaczyć, że mi wybaczasz? - zapytał odrywając się ode mnie na chwilę po czym znów zaczął mnie całować.
-Tak - uśmiechnęłam się przez pocałunek i przygryzłam jego dolną wargę.


_______________________________________________________________________________

Tak więc to jest pierwszy rozdział napisany przeze mnie. Mam nadzieję, że się podoba i będę mogła konynuować pisanie razem z Klaudią ♥ Piszcie w komentarzach jak się podoba ^.^ ~ Wiktoria xx

HEJ ♥

A więc jestem Wiktoria i teraz będę pisać opowiadanie razem z Klaudią :) Mamy teraz dużo nauki ( trzeba popoprawiac oceny xd ) i pomyślałyśmy, że lepiej i łatwiej będzie pisać części na zmianę :) To na tyle 

czwartek, 6 czerwca 2013

Rozdział 7. "Nie puszcze cię suko! "

Odzyskałam przytomność. Otworzyłam oczy i usiadłam, zorientowałam się że nie jestem już w lesie. Byłam w jakimś ciemnym pomieszczeniu, nie było tu okien, niczego tu nie wiedziałam. Było tu tak ciemno że nawet swojej ręki nie widziałam. Gdzie ja jestem?! Cholernie się boję, czy to ten człowiek który rzucil kamieniem mnie tu przyniósł? Nie wiem, niczego nie wiem. Przydal by się tu teraz Jason, wyciągnął by mnie stąd. Położyłam się znów, i za jakiś czas usnełam. Obudził mnie jakiś strzał. Szybko usiadłam, przestraszyłam się. Zobaczyłam jakieś światło, drzwi były otwarte. Ktoś nademną stanął, złapał mnie mocno za nadgarstek i podniósł.
-I co?teraz jesteś moja, nie wierzyłaś a jednak.. -ścisnął mnie jeszcze mocniej.
-Kim ty jesteś wogóle, zostaw mnie proszę. -próbowałam się wyrwać, ale to nic nie dało.
-Zamknij się suko, myślisz że teraz cię puszcze? jesteś taka śmieszna- popchnął mnie tak że upadłam.
Wtedy wyszedł, zamykając drzwi na klucz. Tak bardzo się boję, czemu on mnie tu przywiózł? co ja mu zrobiłam?! Siedziałam skulona gdzieś w rogu. Ale przecież ja mam telefon, zapomiałam wogóle. A on jest tak głupi że nawet mi go nie zabrał, idiota. Ucieszyłam się w myślach i szybko wyjęłam telefon i wpisałam numer do Jasona.
-Jason, proszę pomóż mi.
-Co się stało?
-Ktoś mnie porwał, zawiózł mnie gdzieś i nie wiem nawet gdzie.
-O boże, skurwysyn. Znajde cię nie bój się.- rozłączył się.
Siedziałam tak jeszcze ponad 40 minut, kiedy postanowiłam jeszcze raz zadzwonić do Jasona. Jeden sygnał... Drugi sygnał... Trzeci... nie odbierał.
Wtedy zobaczyłam tego człowieka nad sobą, wyrwał mi telefon z ręki i rozbił o ścianę. Znów złapał mnie mocno za rękę i podniósł.
-Słuchaj mnie suko, nie uciekniesz stąd. -zmarszczył czoło.
-O co ci chodzi, czemu ja tu jestem?! wypuść mnie kurwa! - splunełam mu na twarz.
-Popełniłaś błąd plując, grabisz sobie dziwko.
Popchnął mnie, a ja upadłam. Wtedy zaczął zdejmować mi koszulke, ja zaczełam go mocno kopać,ale on był za silny. Wpadłam w płacz, wtedy dobrał się do stanika, zaczęłam się wyrywać i wymachiwać nogami,jednak on był dla mnie zbyt silny.Przestałam się wyrywać i zaczełam płakać.
-Zostaw mnie prosze - błagałam,lecz on nie ulegał
- czego ode mnie chcesz? - nadal nie przestawał.
- Prosze wypuść mnie.  - znów zaczełam się wyrywać.
Wtedy on dobrał mi się do spodni. Ale ktoś wbiegł do tego pomieszczenia, ten ktoś odwrócił się i szybko wstał, ja zakryłam swoje ciało. Usłyszałam Jasona, to on!
-Skurwysynie zostaw ją! -krzyknął.
Jason zaczął go okładać pięściami, byłam tak przerażona tym wszystkim że siedziałam w miejscu skulona i nic nie mówiłam ani nie ruszałam się. Nagle usłyszałam głos nieznajomego.
-Co tu robisz Willis?.
- A nie widzisz Dean?!
-Zostaw nas samych, miałem już się z nią zabawić, ale mi przeszkodziłeś!
Nagle zauważyłam jak mięśnie Jasona się naprężyły, a jego miodowe oczy pociemniały ze złości. Po chwili już okładał pięściami przeciwnika. Tamten jednak nie dawał za wygraną, i sprzedał Jasonowi kilka kopów. Zastanawiałam się skąd Jason go zna? dziwne.. Tak naprawde mam dosyć tego już.. Ciągle coś się dzieje odkąd poznałam Jasona. Wtedy wstałam ubrałam się i wybiegłam. Wiem głupio zrobiłam, zostawiłam tam Jasona.. Co za idiotka ze mnie! Ale tam nie wróce, boję się..
Nagle usłyszałam jak ktoś biegnie przez las i krzyczy moje imie. A jak to Jason, a jak porywacz? co mam robić?! uciekać czy zostać? Wtedy go zobaczyłam, odetchnełam bo był to Jason.
-O mój boże, tu jesteś. Nie uciekaj, a jak coś by ci się stało?- powiedział i mocno mnie przytulił.
-Przepraszam, ale nie wiedziałam co mam już robić, spanikowałam i uciekłam. Potem chciałam się wrócić, ale się tak strasznie go bałam..- wtuliłam się w niego.
-Dobrze,przepraszam że cię nie odwiozłem, gdyby nie ja to by się to nie wydarzyło- posmutniał.
-To nie twoja wina, to ja chciałam sama wrócić.
-Ale ja nawet nie zapytałem czy cię odwieźć, jaki ze mnie idiota! A gdyby coś ci się stało, a ja bym cię nie znalazł?! nigdy by sobie tego nie wybaczył.
-Przestań- powiedziałam i wbiłam się w jego wargi.
Jason odwzajemnił pocałunek. Za jakiś czas oderwaliśmy się od siebie. Jason złapał mnie za rękę. Zaczął prowadzić mnie do samochodu. Otworzył przedemną drzwi i wsiadłam. Szybko okrązył samochód,i również wsiadł.
-Kocham cię- oznajmił i uśmiechał się.
-Wiem- zaśmiałam się.
Siedzieliśmy w ciszy przez jakieś 15 minut, Jason skupiał się na jeździe.
-Też cię kocham. - powiedziałam i złapałam go za rękę.
Widziałam ten jego uśmiech na twarzy,po wypowiedzeniu tego zdania. On naprawde mnie kocha...

_____
WIEM ŻE ZNÓW KRÓTKI ROZDZIAŁ, ALE ZARAZ WYCHODZE I NIE MAM CZASU PISAĆ DALEJ, WIECZOREM NAPISZE DLATEGO 8 ROZDZIAŁ :))


środa, 5 czerwca 2013

Rozdział 6. "No i zrobiliśmy "to" "

Obudził mnie budzik, wstałam i go wyłączyłam. Zobaczyłam że jest 9:30. Rozejrzałam się i zorientowałam się  że jestem w domu u Jasona. Uśmiechnełam się sama do siebie, lubiłam go nawet bardzo bardzo lubiłam, chyba wiecie o co mi chodzi. Przeraziłam się troche, ponieważ byłam w samej bieliźnie,nawet nie pamiętam czy coś się miedzy nami wydarzyło tego wieczoru, i wogóle nie pamiętam niczego od tego zdarzenia z kamieniem. Dlaczego? to dziwne. Zeszłam na dół szukając Jasona. Był na dole, siedział na kanapie i oglądał telewizje. Był w samych bokserkach, co za kaloryfer aww. Jak mnie usłyszał, odwrócił się i uśmiechnął.
-Cześć śliczna- puścił mi oczko.
-Cześć- zarumieniłam się.
-Chodź, usiądź tu.
Czemu on musi siedzieć tam w samych bokserkach haha. Ale w sumie to ja też jestem teraz w samym staniku i majtkach, bo nie mogłam znaleźć swoich rzeczy. Usiadłam koło niego, i czekałam aż coś powie.
-Ładnie ci w samej bieliźnie kochanie- mówił uśmiechając się sam do siebie.
-Bardzo śmieszne, mógłbyś mi powiedzieć gdzie są moje ubrania?
-W łazience zapewne, nie pamiętasz?-zaśmiał się.
-Nie,słuchaj to nie jest śmieszne. Ja nic nie pamiętam, dlaczego? co się wczoraj działo.- mówiłam patrząc na niego ze złością.
-No dobrze, piłaś wczoraj ze mą, i się troche upiliśmy. No i poszliśmy na górę do łazienki, zaczełaś mnie całować i dalej to się domyśl..- mówił z uśmieszkiem.
-Słucham?! czyli mi zrobiliśmy "to" ? Ugh, wolałabym już zrobić to z tobą jakbym nie była pijana. -zakryłam swoją twarz rękoma.
-Czyli ty chciałabyś zrobić ze mną "to" ? -uśmiechnął się szeroko.
-N-NO NIE WIEM, JEZU- zawstydziłam się, wstałam i poszłam szybko na góre, i weszlam do jego pokoju.
Ale jestem głupia, czemu powiedziałam to na głos?! Oczywiście, jasne że chciałabym zrobić z nim "to", no kurde kto by nie chciał, on jest taki seksowny aww. Usłyszałam nagle jego kroki, wiedziałam że zaraz wejdzie.
-Skarbie,czemu tak szybko poszłaś na górę? - powiedział i złapał mnie za talię.
-Chcialam się ubrać- uśmiechnełam się sztucznie.
-Tak? tylko że twoje ubrania są w łazience - spojrzał się na mnie z głupim uśmieszkiem.
-A no tak, to ja pójde- uśmiechnełam się i wyrwałam się z jego rąk.
I po co on nie tak przytula i mówi do mnie skarbie itp? Przez to coraz bardziej czuję że mi się podoba.. Ugh.   A co będzie jak się zakocham? nie chce tego.. Przez to tylko się cierpi.. Weszłam do łazienki, i zobaczyłam swoje ubrania. Założyłam je na siebie. Poszłam do pokoju, i zobaczyłam Jasona.
-Słuchaj ja już idę.
-No dobra, zadzwonie do Ciebie później kochanie- pocałował mnie w policzek.
-Okej, to narazie- odwzajemniłam pocałunek ale w usta.
Wtedy Jason, wysunął swój język i jego język z moim zaczeły się o siebie ocierać.
-Pa kochanie- uśmiechnął się.
Zbiegłam na dół, i wyszłam. Musiałam iść na autobus, nie pytałam już Jasona czy mnie odwiezie, nie będę go ciągle męczyła, on ma też swoje życie. Do przystanku było daleko, a ja musiałam iść przez las. Cholernie się bałam,bo przypomniało mi sie o tym kamieniu. A co jeśli ten ktoś mnie śledzi? i zaraz coś mi zrobi?. Nagle poczułam kogoś rękę na moim ramieniu. Odwróciam się i był to jakiś chłopak cały okapturzony. Nie mogłam rozpoznać kto to. Wtedy poczułam jak uderzył mnie w brzuch. Upadłam i straciłam przytomność.


_________
Wiem krótki, ale nie wiedziałam co pisać. Przepraszam was, następny będzie o wiele dłuższy, obiecuje :))
CZYTASZ=KOMENTARZ. Jeśli chcecie być informowani napiszcie swoje nazwy w komentarzu! I przepraszam za błędy. 

Mój twitter: @ohshawtylove

piątek, 31 maja 2013

Rozdział 5. "Ciesz się nią jak najdłużej, bo już niedługo jej nie zobaczysz"

O co chodzi? kto to napisał?! A może to jakieś głupie żarty? Takie myśli chodziły mi przez całą noc, aż zadzwonił budzik. Prawie całą noc nie spałam, jak ja pójde do szkoły? ehh. Poszłam szybko się umyć, wysuszyłam włosy i ubrałam. Wziełam torbe, i zbieglam szybko po schodach, pożegnałam się z mamą i wyszłam. Idąc do szkoły, cały czas miałam wrażenie że ktoś mnie śledzi. Tak się bałam że zaczełam biec co chwile odwracając się za siebie, i nagle na kogoś wpadłam. To był Jason.
-Coś sie stało? czemu biegłaś? -mówił marszcząc czoło.
-K-ktoś mnie ś-śledził- mówiłam jąkając się.
-Kto? -mówił oglądając się w każdą strone.
-Nie wiem, ktoś w nocy zbił mi szybe kamieniem, i nakleił na niego karteczkę.
-Co?! czemu do mnie nie zadzwoniłaś. A co tam było napisane? - mówił z przerażeniem Jason.
-"Uważaj na siebie, ciesz się chwilą bo niedługo będziesz moją własnością suko" coś takiego.
-Ja pierdole, co za skurwysyn. Nie bój się. -mówił przytulając mnie.

*Perspektywa Jasona.
Jak zobaczyłem taką wystraszoną, sam się wystraszyłem. Nie wiedziałem o co chodzi. Jak tylko dowiem się kto to zrobił, zabije przysięgam! Teraz moim zadaniem jest zrobić tak,aby Caitlin była bezpieczna.

*Perspektywa Caitlin.
Wtuliłam się w niego mocno.
-Jason nie idźmy do szkoły, dobra? - powiedziałam wychodząc z jego ramion.
-Dobrze, to chodźmy może do mnie hmm? - powiedział uśmiechając się szeroko do mnie.
-Okej. - odwzajemniłam uśmiech.
Jason złapał mnie za rękę i zaprowadził do samochodu. Otworzył przedemną drzwi i szybko okrązył samochód aby wejść. Za godzinę byliśmy na miejscu, razem z Jasonem wyszliśmy z samochodu, i poszliśmy do jego domu.
-Idź skarbie na góre, a ja zrobie nam coś do jedzenia- puścił do mnie oczko.
Tak jak mi powiedział, poszłam na góre. Weszłam do jego pokoju i usiadłam na łóżku czekając na niego. James zaraz do mnie przyszedł z kanapkami.
-Dziękuje- powiedziałam uśmiechając się szeroko.
-Proszę księżniczko- zachichotałam i zarumieniłam się.
Nie wiem co on ma w sobie, ale jak coś do mnie mówi przechodzą mnie dreszcze.
-Kocham cię Caitlin, czekam na dzień w którym to odwzajemnisz.
Jason zaczął się do mnie przybliżać, i wtedy zaczął wpijać się w moje wargi. Odwzajemniłam pocałunek. Położył mnie delikatnie na łóżku całując mnie, zaczął zdejmować mi bluzke,ale nagle usłyszeliśmy jakiś hałas dobiegający z dołu. Zerwaliśmy się i pobiegliśmy na dół, była wybita szyba i kamień na ziemi. Znów?! o co w tym chodzi? nie rozumiem.. James podniósł kamień, oderwał karteczke i przeczytał co na nim było. "Ciesz się nią jak najdłużej, bo już niedługo jej nie zobaczysz". Wpadłam w płacz, wszytko dzieje się za szybko. Mam dosyć swojego życia, nienawidze go. Tak się boję.
-Skurwysyn, nie bój się. Przy mnie jesteś bezpieczna,będę cię chronił.
-Ale ty nie możesz być cały czas przy mnie, nie da się tak. Ten ktoś wykorzysta sytuacje gdy cię nie bedzię, i mi coś zrobi.-Wpadłam w jeszcze większy płacz.
-Nie płacz, wierz mi, ochronię cię. Jesteś bezpieczna! -przytulił mnie mocno.
-Boję się James, bardzo się boję.. -powiedziałam, wtulając się w niego mocno.

*Perspektywa Jasona.
Co za skurwysyn to napisał?! Teraz muszę chronić Caitlin, musi się poczuć przy mnie bezpieczna. Nie pozwole zrobić jej krzywdy.


_______
Wiem że krótki, ale nie miałam pomysłu na ciąg dalszy. Przepraszam. Czytasz=Komentuj.
+Chcesz być informowany o rozdziałach? napisz w komentarzy swoją nazwe na tt.